Zimowy lot PPG na skrzydle samostatecznym
Zimowe latanie na PPG jest równie fascynujące jak to w temperaturach dodatnich. Na Andrzejkowe zakończenie sezonu dostałem do testu skrzydło "samostateczne" Apco Force i po "dojściu do siebie" w niedzielne południe udaliśmy się w małej grupie na szybowisko do Mieroszowa. W testach chodziło o to czy przy napędzie Solo 210 da się na takim skrzydle polatać.
Dodam ze moja waga "w skarpetach" to 80 kg (to informacja dla tych co będa chceli sie do tego przymierzyć!), skrzydło w rozmiarze "M" (czyli to duże, Force ma tylko dwa rozmiary). Napęd zatankowałem na 5l i wyruszyliśmy na pole przy mrozie około -5 stopni. Śnieg ponad kostki, ale sypki, jest dobrze !. Towarzyszy mi Mireczka, Sebastian, Marek, Andrzej, jest nawet Fernando. Oczywiście wszyscy się gapią i podnoszą mi ciśnienie, a szczególnie Sebastian (na wiosnę się odgryzę).
Oczywiście skrzydło rozłożone i sprawdzone, trymery zaciągnięte w pozycje "0" (jest jeszcze minus, podobno do totów swobodnych?), silnik odpalony i rozgrzany, podpięte wszystko i sprawdzone? Jednak w głowie cały czas jak to będzie, nigdy nie startowałem na takim skrzydle i jeszcze "te cztery sterówki", no to jazda. I niestety nie wyszło, skrzydło poszło w lewo, ale co tam to nie pierwszy raz, tym bardziej na skrzydle którego w ogóle nie znam. "Szydercy" pomogli mi rozłożyć się ponownie i jeszcze raz sprawdzenie wszystkiego i jazda.
Tym razem poszedłem delikatniej (nie tak jak byłem przyzwyczajony) i zaskoczenie, skrzydło mam nad głową, chwila zaskoczenia i zdziwienia! Teraz cała w palnik i cholera biegnę, a miałem przecież lecieć, w końcu mocniej przyciąłem skrzydło i poszło do góry. Musi byc że za mało przyciąłem !
No ale co ja tutaj się modrzę przecież jestem w powietrzu! No to palnik na maxa (wziąłem vario) i widzę ponad dwa metry w górę, to jest nieźle. Oczywiście trymery zaciągnięte. Teraz zabawa w wyczucie skrzydła, jak chodzi, jest inaczej niż byłem przyzwyczajony, pozytywnie inaczej oczywiście. Skrzydło jest delikatniejsze w sterowaniu i łatwiej skręca w każdą stronę. Skrzydło jest odczuwalnie szybsze od klasycznego na zaciągniętych trymerach, co nawet potwierdzili szydercy na ziemi, przynajmniej oni teraz mi zazdroszczą, uziemieni !!! no...
Zrobiłem kilka zakrętów i stwierdziłem że tutaj już coś wiem, jednak w końcu to skrzydło samostateczne więc pora to sprawdzić, nabieram wysokości, cała w palnik i mam do 2,5m wznoszenia. Nabrałem około 150m nad start więc pora zabrać się za odpuszczenie trymerów (pierwszy raz w życiu i dlatego ta wysokość). Teraz w głowie przypomnienie sobie instrukcji i opisów jakie mi się trafiły, not to cyk. Nacisnąłem lewą blokadę na taśmie i już?, teraz prawą, jakie to proste. Czas odłożyć główne sterówki w tym przypadku na magnesy, jest to łatwe. Nie można już sterować skrzydła samostatecznego tradycyjnie zaciągając tylne krawędzie natarcia, bo krawędź ta jest odpuszczona trymerami do góry i skrzydło jest twardsze i ciężko się to robi, nie jest to już skuteczne sterowanie (a poza tym niszczymy profil samostateczny).
Dla sterowania na odpuszczonych trymerach są drugie mniejsze sterówki, które sterują tylko krawędzią spływu skrzydła na jego końcach. O dziwo skrzydło jest jeszcze bardziej sterowne niż przy profilu standardowym, dosłownie można "zawrócić w miejscu". Co do prędkości to nie wypowiem się precyzyjnie bo nie miałem GPS, jest jednak "zauważalnie" szybsze od tych klasycznych na których latałem. Polatałem sobie prawie pół godziny i wrażenia miałem bardzo pozytywne, przyszedł czas lądować! Zaciągnąłem trymery, zmieniłem sterówki (tutaj należy być uważnym aby przypadkiem puszczona sterówka nie poszła nam do tyłu w śmigło!) i jeszcze kilka rundek nad "szydercami" i Andrzejem, który testował na górce lotnie.
Teraz runda nad budynki i prosta do lądowania, jednak czemu ja tak za..am, kurde to dość szybko, widać to teraz nad ziemią, wysoko tego tak nie odczuwałem. Trzymam już prostą do lądowiska, hamuję (teraz wiem ze w końcowej fazie może za mało) i wytrzymuję tak parę metrów i czas dotknąć śniegu. Okazało się że miałem taką prędkość że musiałem jeszcze sporo pobiec aby się zatrzymać, jednak nie było to dużym problemem, tylko dotychczasowo miałem inne nawyki stawania w miejscu przy lądowaniu.
Teraz moje odczucia, test ten był w warunkach zimowych, brak termiki z lekką turbulencją w górnych fazach lotu. Moim zdaniem nie jest to skrzydło dla początkujących (z małym doświadczeniem) pilotów, jest szybkie i wymaga już wcześniej wyrobionych odruchów. Jednak dla już wlatanych napędowo pilotów będzie skokiem epokowym. Zapomniałem dodać wcześniej że na odpuszczonych trymerach miałem na pełnym palniku do 1,5m wznoszenia. W przelocie mogłem odpuścić nawet do połowy gaz aby utrzymać wysokość. Jak widać skrzydła samostateczne wymagają więcej mocy aby poszaleć, jednak można też i przy Solo pokusić się o spokojne latanie na nich. Skrzydło mogło by być jeszcze szybsze gdybym miał rozmiar mniejszy, jednak musiał bym mieć dużo mocniejszy silnik.
To po nowym roku przesiadam się na stałe na "samostateka" A teraz o zimowym lataniu, jest niesamowite wrażenie, tyle bieli i te widoki, szkoda że nie miałem kamerki (to innym razem). Mróz nie jest taki straszny, jest nawet przyjemniej, możemy latać przez cały dzień. Należy się tylko dobrze przygotować, start i lądowanie niczym się nie różni. Jedynie polecam gogle bo bez nich trzeba się przez pierwsze minuty lotu "wypłakać", potem już jakoś przechodzi, może ten zachwyt to powoduje.

Tuz po starcie, jak pięknie wygląda szybowisko

Cała w palnik i do góry

A tak wygląda testowane skrzydło w zakręcie

To ja teraz górą!

Profil troche inny niż klasyczny

Odlatuję na Now Siodło











