Nie ma nic lepszego jak oderwać się od ziemi, zwłaszcza po dłuższym tupaniu po niej ;) Poniedziałek rozpoczął się od zmagania z demonami, tyle ze nie moimi a Braciszka, próba sprowadzenia go na ziemie zakończyła się niepowodzeniem, ciężko 44 letniego chłopa reformować ;)

Andrzej uratował sytuacje, najlepszą z możliwych informacją „latamy”, więc czym prędzej do domu po grabki :D i do piaskownicy. Po pokonaniu, ze znaczą prędkością paru wiraży z Moniką za kierownicą w roli Hołowczyca, dotarliśmy do miejsca „przeznaczenia”.

Szybowisko było wyścielone glajtami i lotniami ;)

Lotniarze zeskakiwali ochoczo z rampy, doskonaląc techniki pilotażu. Co chwile któryś próbował uciec na żagiel, jednak to jeszcze nie ten etap szkolenia by mogli wyskrobywać się nad szczyt ;) - Porządku pilnował nasz kochany Żandarm A.B :D

Czym prędzej udałem się z nim skonsultować, by w chwile później kopać w szyszki skrobiąc się nad szczyt ! Pierwszy start i pierwszy udany, bardzo spokojny lot, bardzo spokojne powietrze, cały czas w górę w stronę wiszącego już w powietrzu Henia ;) Po około 30 minutach wiatr ucichł i wszyscy pospadaliśmy na ziemie, gdzie w oczekiwaniu na silniejsze podmuchy, podziwialiśmy starty lotniarzy i naszej lotniarki ;)

Andrzej w międzyczasie przeleciał Monikę w Tandemie ;> a ja zaliczyłem 2 próbę startu, jednak nie udało mi się wyskrobać nad szczyt, po ciasnym zakręcie i przestraszeniu jakiejś wiewiórki lądowałem kilkanaście metrów poniżej startowiska … czym prędzej na górę … i czekamy …

Trochę się wyczekaliśmy, przed kolejnymi próbami startu całkowicie niemalże tracąc nadzieje na wyskrobanie się wyżej … jednak dmuchnęło … wykorzystując chwilowy podmuch próbowałem wzbić się ponad linie lasu jednak przestało fukać ;) więc ciasny zakręt i na startowisko … lądujemy … a tu znowu wieje … więc przyziemienie, rozbieg ciasno w prawo … i nad drzewa ;) a zaraz za mną jeszcze jeden glajt ;) … próba wyskrobania się nad szczyt – Udana, kolejne kilkanaście minut w powietrzu i zabawa w ciasne zakręty, instruktor nie krzyczał ;>

Nie pamiętam kiedy ostatnio tak świetnie spędziłem czas ;), choć oglądanie Pauliny zeskakującej z rampy przyprawiało mnie chwilami o dreszcze, ta dziewucha nie zna strachu ;) ja chyba jestem za wygodny by targać lotnie pod górkę :D Później postaram się poskładać jakieś filmy ;)

Zapraszam również na mojego bloga http://xiob.pl

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com