Camp Lijak Słowenia-pierwsze wrażenie

Po blisko 9 godzinach drogi przedzierając się przez Czechy, Austrię i całą Słowenię, dotarliśmy w iście bajkowe miejsce, stworzone z myślą o lataniu. Nawet miejscowi mówili po Polsku, a cały obóz wręcz zdominowany został przez polskich paraglajciarzy ... Andrzej, Jarek, Fernando i Adam byli w zdecydowanej mniejszość, jako jedyni nie zabrali ze sobą szmat ... zdecydowali się na coś sztywniejszego – te kompleksy … Zaraz po rozłożeniu naszego aero-obozu i krótkiej drzemce, rozpoczęliśmy szturm na górkę ;) ...
Przewyższenie 525m, startowisko z którego bez problemu mogą startować również lotniarze i przepiękne widoki zapierające dech w piersiach ... Przyznam, iż górki, które do tej pory widziałem z powietrza przypominały niewielkie pagórki w porównaniu ze Słowenią, więc przed startem rajtuzy falowały i to na całego :D Zresztą nie tylko na mnie górka wywarła takie wrażenie, po starcie Jarka pozostali Mężczyźni zrobili to, co prawdziwi Mężczyźni robią jak ich strach obleci – puszczają kobiety przodem ... … zaraz po tym jak Edyta wystrzeliła w górę na swoim szmatolocie, nasi chojracy odważyli się sięgnąć po swoje glajty …Po starcie osób posiadających świadectwo kwalifikacji przyszedł czas na kursantów. Widziałem przez chwilę, że nawet Paulinę strach obleciał, ale o to, że Andrzej może nam zabronić startować ;P ( wszak jeszcze się uczymy ) - jednak warunki były wręcz idealne dla kursantów … długo na pozwolenie na start nie musieliśmy czekać … nie mniej jednak ta dziewczyna niczego się nie boi …
Pierwsze loty, choć zapoznawcze były dla nas, młodych adeptów latania nie lada wyzwaniem ;D starszyzna przecinała chmury, podczas gdy uczniowie trenowali lądowanie np.; w kukurydzy :D Przy podejściu do pierwszego lądowania poczułem jak ktoś z pola ściąga mnie za nogi … DZIECI KUKURYDZY … pierwszy raz trafiłem na takie duszenie gdzie w sumie jedyne co mogłem zrobić to …. celować między kolby – bardzo ciekawe doświadczenie, oczywiście Paulina z zazdrości przystrzygła pole nieopodal mnie :D
W przeciągu kilku godzin w powietrzu znalazło się poza nami jeszcze z 50 glajtów, tego dnia zaliczyliśmy po 2 - 3 loty, mój nalot podwoił się w mgnieniu oka – przecież latam dopiero od dwóch miesięcy ... a już między nogami mam przepiękne widoki …
Poza widokami podziwiać mogliśmy przepiękne paraglajciarki (najpiękniejsze zawsze jeżdżą z nami )... Pamiętajcie !!! - najpiękniejsze kobiety, to kobiety latające na paralotniach !!!, no może poza Niemkami, grupę Niemców można było rozpoznać bez problemu ;D zanim jeszcze zdążyli za szprechać :D
Poniżej kilka zdjęć oraz zapis z GPS – niestety zapominałem go włączać przed startem – to przez te emocje :D

Pole Kukurydzy - w którym lądowałem z Pauliną ;)

Pierwsze zdjęcie z lotu ...

Startowisko z mojej perspektywy w drugim locie ...

Skalna skarpa poniżej startowiska ...

Mój szmatolot ... znaczy Andrzeja ;P ale się przyzwyczaiłem ...

Dokładnie nad skarpą ...

Czekając na warun ...

Regeneracja sił ;D Jarek przed lotem, zbudził go nagły podmuch wiatru ... " no dawaj Sebastian startuj startuj !!! ... "
Sebastian podpina się do paralotni ... odpala GPS ... włącza wariometr ... a z boku słyszy Andrzeja ... STOP STOP STOP ... i tyle polatał :D wiatr był nieco za silny ... później cieszyłem się, że nie poleciałem ...

Później powrzucam kilka zdjęć i filmów, oraz zdradzę nieco więcej szczegółów z naszego wyjazdu ... w programie:
- filmy z lotu Adama i Fernanda,
- włochy - wyprawa nad Adriatyk,
- foto galeria z całego wyjazdu ... muszę pozbierać od wszystkich zdjęcia,
- błędy jakich nie wolno popełniać przy starcie czyli ... samobójcze próby startu Romka ( o ile dobrze pamiętam imię kolegi ;P )
KONIECZNIE ODWIEDŹCIE www.AeroMania.com.pl
Zapraszam również na mojego bloga http://xiob.pl











