29go października szczęśliwie zbiegły się w czasie dwa zdarzenia: wolne oraz rozsądna pogoda. Co prawda odgrażałem się że przylecę do Mieroszowa na huczną imprezkę ale delikatnie nie pasował mi kierunek i siła wiatru, dość słaba widoczność i niepewność co do jej zmienności na całej trasie. Lepiej nie naginać szczęścia.

(1) Na starcie pogoda była stabilna ale kiepska: pełne pokrycie z podstawą na około 800 metrach nad start i południowo-zachodni wiatr. Po odstartowaniu zdziwiłem się że coś jednak w powietrzu się dzieje. Wielkie dwa czarne pola na których uwijało się stado traktorów dawało spokojne 1 m/s, z czego skorzystałem wznosząc się 200 metrów i mając rozsądną wysokość poleciałem w kierunku gór.

(2) Kamieniołomy w Nowej Wsi z każdego chyba punktu prezentują się ciekawie. Przy termicznych warunkach jest to też pewne miejsce, ale tym razem była kicha.

(3) Z prostej poleciałem w kierunku Gajnika, miejsca gdzie miesiąc wcześniej odbyłem swój urodzinowy lot a następnie biegałem z lotnią w przebraniu szkota. Tym razem postanowiłem trochę podnieść ciśnienie koniom schodząc do wysokości 80 metrów na pełnej szybkości. Niewiele sobie robiły z mojej obecności. Kumpel zadowolony: "Niech się przyzwyczajają do nisko przelatujących samolotów". Kto wie, może to się kiedyś przyda (oby nie).

(4) Wracając zatrzymałem się na trochę nad zboczem góry Iglicznej. Nie za długo gdyż wypatrzyłem kilka kilometrów dalej przecierające się niebo.

(5) Okolice skałek Pasterskich w Idzikowie. Tutaj pokazało się trochę słońca a cztery krążące ptaki niewątpliwie wskazywały noszenie. Niestety na mój widok rozpierzchły się nie wiem gdzie. Spędziłem w tym miejscu dobry kwadrans i najprawdopodobniej jest to kolejne ciekawe ognisko termiczne, warte odwiedzenia w lepszych warunkach. W razie czego jest też dużo pól do lądowania. Zalatując trochę dalej na sąsiednie zbocza minąłem się w odległości 300 metrów ze śmigłowcem. Całe szczęście dla mnie nieuzbrojonym i nie wykazującym wrogich wobec mnie zamiarów.

Wracając długi czas leciałem w strudze dymu z palącego się drewna bądź siana. Na koniec jeszcze runda nad domem i lądowanie po półtorej godzinie lotu, prawie dokładnie w zamierzony punkt na drodze. Na przelot do Mieroszowa jeszcze przyjdzie czas.

Roland  -  Pelen  Profesjonalizm   w  Czterech  Porach  Roku   ( AP )

Dzięki, jeszcze dwa filmy i dwa moje loty sprzed ponad miesiąca czekają na opracowanie, muszę się sprężyć!

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com