Oblot Space
Dzięki pewnym zbiegom okoliczności, własnym działaniom, pomocy Wojtka i uprzejmości Manfreda z Seedwings staję się posiadaczem lotni Space 16. Dzień po zakupie pogoda jest wyśmienita - lekki południowo-zachodni wiatr i piękna, cumulusowa termika. Nic tylko latać, na miejscu pojawiam się dość wcześnie, lekkie poprawki w ustawieniach bel siana na ten kierunek wiatru, dokładne sprawdzenie lotni, podwieszenia, kilka przebieżek z lotnią i decyzja o starcie.
Start o 14 z minutami, lotnia bardzo szybko zabiera mnie z ziemi i zauważalnie szybciej idzie do góry. Mocny kopniak termiczny, robię kontrę a tu brak reakcji, co jest, zepsuło się coś czy jak? Jednak Space zachowuje się ciut inaczej, jest minimalnie mniej czuły i trochę bardziej ociężały na sterowanie niż Funky. Momentalnie robię robię konkretną wysokość i zaczynam zabawę z termiką. Lecę w kierunku "pewniaka numer dwa", łapię komin i wyjeżdżam na 700 metrów nad start. Pierwszy komin nie jest za przyjemny, jest turbulentnie i do tego nowa lotnia o ciut innych reakcjach. Potem w okolicach pewniaka numer dwa znajduję komin z którym wyjeżdżam do samej podstawy, która jest dziś dość nisko bo około 1100 metrach nad start. Na 800 metrach mijam się w pionie z dwoma ptakami. Piękny widok oglądać je z tak bliska w pełnej okazałości, podlatuję w ich kierunku licząc na mocniejsze noszenia, jednak paradoksalnie warunki są tutaj słabsze. Po wykręceniu podstawy lecę w kierunku góry z krzyżem w okolicach Nowej Wsi, czyli kolejnego pewniaka. Miejsce działa, ale turbulencja jest tak gigantyczna, tak że mam obawy zbliżać się do zbocza. Wytrzymuję nie więcej 10 minut, wracam nad lądowisko próbując dokładniej wczuć się w zachowanie lotni. Lądowanie planuję "po staremu", ale czuję że w ten sposób poważnie przelecę zamierzony punkt lądowania. Dwa dodatkowe manewry, krótka prosta i bezproblemowe lądowanie po półtorej godziny lotu.
Jestem trochę zmęczony i zmieszany, co prawda solidnie polatałem ale na pierwszy lot lepiej wybrać sobie spokojne warunki. Drugi lot dał mi dużo, dużo więcej pod każdym względem ale to już zupełnie inna historia, która niebawem zagości na łamach aeromanii.













